Dołączył(a): 2018-08-01 19:28:01 Posty: 2586 Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Obecne moto: XV250 R1200GS CBF600
|
W piątek popołudniu wystartowaliśmy z Warszawy, sobota - jazda po Bieszczadach, niedziela powrót, łącznie 1050km czyli klasyk, ok 350 dziennie. Dla mnie to był test drogowy wungla i wjeżdżenie się w tryb wycieczkowy po zimie. Na szczęście mimo terminu zaklepanego wiele miesięcy wcześniej, trafiliśmy wręcz idealnie i pogoda była cudowna. Drogi nieco zapiaszczone, auta jeszcze nie do końca przyzwyczajone do obecności motocykli, ale i tak bawiliśmy się przednio. Bajeczności jazdy po Bieszczadach nie będę opisywał, każdy wie, że kocham jezdzić po tym obszarze i upajam się każdym kilometrem w tej krainie.
Skupię się na różnicach w motocyklach, co lubię i nie lubię w wodniaku ;) Na początek pozycja za kierownicą i wygoda - jestem zaskoczony, ale babcia była wygodniejsza, miała dużo lepiej wyprofilowane siodło, podnóżki dalej od siedzenia i kierownica lepiej wpadała w ręce. Wydaje mi się, że w wodniaku podnóżki są dużo wyżej nad jezdnią i to powoduje, że mam wrażenie zbyt niskiej kanapy - mimo ustawienia jej w pozycję wysoką i faktu, że jest to wersja adventure, która sama w sobie jest wysoka. Mam problem z dosięganiem do ziemi a w czasie jazdy chciałbym, żeby była jeszcze wyższa. Siedzisko jest za miękkie i zbyt szybko kończy się przy baku przez co krawędzie siedziska naciskają mi trochę na uda. Może zwyczajnie jestem za gruby ;) Siatka chłodząca trochę poprawiła komfort i rozproszyła punkty nacisku.
Silnik i skrzynia biegów są rewelacyjne, jest mniej wibracji, dźwignia skrzyni ma krótszy skok, dzięki czemu mimo delikatnego operowania dzwignią wreszcie nie łapię fałszywych neutrali i łatwiej ją wyczuć, zdecydowanie lepiej mi się zachowuje płynność zmian biegów przy spokojnej jeździe, coś co jest bardzo porządane przy jeździe z pasażerem. QuickShifter najlepiej działa przy takich okazjach jak wyprzedzanie, na pełnym gazie działa znakomicie. Przy spokojnej jeździe poszarpuje i powoduje kankgurka zawieszenia. Używam go tylko przy wyprzedzeniach lub smażeniu po winklach.
Zawieszenie jest o wiele lepsze niż w Babci, to jest inna liga i ciężko to nawet porównywać. Babcia miała dobre zawieszenie, nieco twarde ale pozwalające gnać po dziurach jakby ich nie było, wungiel robi to samo tylko jeszcze lepiej. Nie brakuje mu skoku nawet przy wpadaniu w dołki w zakręcie. W babci nie było nurkowania przy hamowaniu ale tu jest to zrobione jeszcze lepiej i mimo absurdalnej masy 270kg i ze mną na pokładzie czyli 110kg, pełnym bakiem 30l i bambetlami, motocykl pozostaje znakomicie sterowny nawet przy bardzo dynamicznej jeździe po kiepskiej nawierzchni. Majstersztyk.
Oświetlenie, elektronika, zegary... Lampy LED świecą świetnie przy jeździe na wprost ale jadąc przez góry po zmroku pochylanie się motocykla powoduje że jedzie się przez zakręty prawie na ślepo. Długie dużo nie wnoszą, bo świecą punktowo i w zakrętach świetnie doświetlają pobocze które nas akurat najmniej interesuje :) Przez zimę dołożyłem pod dziobem dodatkową półkę i reflektory LED które zapalają się z długimi, są ustawione w górę i na boki dzięki czemu znakomicie doświetlają kierunek jazdy w zakrętach. Minus to oczywiście możliwość korzystania z nich tylko kiedy nic przed nami nie jedzie, ale da się to ogarnąć zostawiając dystans do pojazdu przed nami. Elektronika jest bezproblemowa i tryby jazdy i zawieszenie faktycznie dają odczuwalną różnicę i jest sens ich używać. Jedyne co mi przeszkadzało, to że zmiana trybu z dynamic na zwykły road wymaga klikaniny przez wszystkie pozostałe tryby enduro, enduro pro i rain, co wymaga patrzenia na zegary do póki nie nauczę się robić to licząc naciśniecia guzika. Tempomat działa jak powinien, jest prosty w użyciu, jedynie deaktywacja jest nieco zbyt gwałtowna na reakcji silnika i muszę kombinować z odkręceniem rolgazu i puknieciem hamulcem żeby płynnie przejść na jazdę na rolgazie. Do wyćwiczenia. Spalanie to 5,5-6 litrów przy umiarkowanej jeździe przelotowej, przy zbiorniku 30l przebiegi są na poziomie 550km między tankowaniami. Jeszcze za mało pojeździłem żeby mieć lepsze rozeznanie, na razie przyzwyczajam się do tego że nie muszę myśleć o stacjach i zatrzymuję się tylko na siusiu i kawę :D
Wydech akrapovic bez dbkillerów jest bardzo komfortowy w trasie - zero fatygi dźwiękiem, jest cichszy od Storma w babci ale nawet Storm mi nie przeszkadzał przy charakterystyce boksera, tak że tu ciutkę mi brakuje "rozmowy" motocykla z kierowcą podczas zmian obciążenia silnika, z drugiej strony może jest to mniej męczące dla otoczenia i może mniej lękną się wyprzedzani kierowcy kiedy mijam ich na pełnym gazie.
Kufer centralny OEM to pojemnościowo porażka i zmienię go na 100% przed Rumunią na większy, chcę założyć kappa kgr52 i przerobić zamek pod kluczyk BMW, tak, jak to zrobiłem w babci.
Sporą niewiadomą były dla mnie opony Karoo 3 i to jak taka "kostka" będzie zachowywała się w górskich zakrętach i dynamicznej jeździe, musiałem przywyknąć do płaskiego profilu i drgań od bloków opony ale stopniowo nabrałem pewności i w zasadzie składałem się w zakręty jak na zwykłych oponach drogowych. Zero pływania kostki, brak uślizgów na dohamowaniach i odkręcaniach gazu w pochyleniu. Chapeau Bas, Metzeler, da się zrobić oponę 50/50 na której po asfalcie można poszaleć. Mam świadomość, że rumakowanie szybko by się skończyło gdyby było mokro, ale na suchym przyczepność i stabilność są wzorowe. Celowo w pełnym złożeniu odkręcałem pełny gaz próbując "zdenerować" tył, nic z tego, opona kleiła od początku do końca. Wiem, że nie mam porównania z szosówkami na tym modelu i być może na gładszej oponie bym powiedział, że to jest dopiero stabilna jazda, ale spodziewając się pływania i uślizgów byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Z resztą, sami oceńcie patrząc na zdjęciach, czy takie opony budzą zaufanie i zachecają do wścieklizny po górach ;)
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
|
|